Hej kochani! Jak Wasze przygotowania do Świąt? U mnie na szczęście się zakończyły, teraz czeka mnie gorąca kąpiel i ciepłe łóżeczko :) Szkoda, że ta atmosfera, przynajmniej u mnie w domku, zamiast być naprawdę świąteczna, jest pełna biegu, nerwów i napięcia. Widocznie kiedyś wszystko traci swój blask, akurat na moje życie przyszła pora, choć mam cichą nadzieję, że jeszcze kiedyś ulegnie to zmianie.
Moi drodzy, chciałabym Wam życzyć dużo zdrówka, bo to wartość, której się nie kupi nawet za największe bogactwa. Uśmiechu na twarzy, który nigdy nie zniknie, mimo przeciwności losu - aby tych było jak najmniej. Prawdziwych przyjaciół, którzy będą przy Was na dobre i na złe. Miłości, tej głębokiej, pobudzającej nie tylko zmysły, ale i wnętrze. Wiary we własne możliwości i lepsze jutro. Siły Herkulesa. Spełnienia marzeń i wiele samozaparcia w realizacji celów. Prawdziwej, rodzinnej i cudownej atmosfery. Żeby w Waszych serduszkach zagościło ciepło, którego niestety nie ma za oknem. W związku z tym, że Wielkanoc jest świętem ściśle związanym z religią chrześcijańską, życzę Wam także tej niezachwianej niczym wiary i uczucia, że Bóg jest ciągle gdzieś przy Was.
Całuję! ;*
Pociąg do NIKĄD stoi przy peronie 13 na torze krętym.
sobota, 30 marca 2013
środa, 20 marca 2013
Wiosna w szafie, nie za oknem - czyli moje małe szaleństwo! ;)
Cześc kochani!
Dawno nie pisałam, ale cięko było mi wygospodarować chociaż troszkę czasu :) jednak napięty grafik to coś, co chyba zawsze będzie mi towarzyszyło. Studia, nauka, obowiązki, dodatkowe zajęcia, praca. Nic przyjemnego, więc może przejdę do weselszych rzeczy :)
Dzisiaj chciałabym "podzielić" się z Wami moimi ostatnimi zakupami, które w ciągu lutego i marca udało mi się nabyć.
1. Spodenki beżowe typu bombki. Kupiłam je w lokalnym sklepiku za 34 zł :). Wydaje mi się, że to dosyć przystępna cena. Rozmiar spodenek to 40, byłam strasznie zdziwiona, kiedy okazały się na mnie dobre, zwłaszcza, że najczęściej noszę 36-38. Zainspirował mnie ich fason, w sumie nie widziałam wielu podobnych, poza tym są luźniejsze - bardzo wygodne i moim zdaniem, niegłupie. Na wiosnę i lato IDEALNE. Tym bardziej, że szorty to mój wakacyjny number one. :)
2. Jeansowe rurki. UWAGA. Nowe. Kosztowały 15 zł w sklepie. Zwykłe proste, trochę przecierane, granatowe, z cekinowymi zdobieniami kieszeni. W sumie te cekiny nie są potrzebne, ale za taką cenę nie będę wybrzydzać. Z chęcią bym je odpruła, ale to będzie baaardzo czasochłonne zajęcie, a poza tym zostaną nieestetyczne ślady. Moim zdaniem zakup bardzo udany, takie uniwersalne spodnie przydadzą się każdemu, a portfel nie odczuje takiego wydatku :) - więc, same plusy!
3. Biała koszula z długim rękawem. Cena 10 złotych, nowa, kupiona na bazarku. Konwencja wśród konwencji. Kto takiej w swojej szafie nie ma? Najprostsze rzeczy wyglądają najlepiej i to chyba nie może ulec dyskusji ;). Kiedyś uważałam, że biała koszula jest zarezerwowana tylko do strojów galowych, ale od jakiegoś czasu to przekonanie uległo zmianie, bo również w połączeniu ze zwykłymi jeansami daje fajny efekt :)
4. Czarna bluzka z baskinką. Cena 15 zł na bazarku. Uniwersalna i zawsze modna czerń w połączeniu z hitem ostatnich sezonów, czyli baskinką, Jak dla mnie duet doskonały :) Rękawki 3/4, więc na wiosnę i chłodne dni lata strój idealny. Poza tym bluzka ma fajne wycięcie na plecach, toteż już ją kocham!!
5. Beżowo - brązowe balerinki. Chyba nie trzeba powtarzać, że to najwygodniejszy rodzaj obuwia ever. Poza tym gama kolorystyczna bardzo w moim stylu, cena jeszcze bardziej - 15 zł na bazarku :)
Nic, tylko wiosno nadejdź!
6. Karmelowe botki na niewielkim obcasie. Moim zdaniem bardzo fajne, nie tylko ze względu na niewielkie koszta - 35 zł na bazarze. Lubię buty na niewysokim obcasie, bo są wygodne, a mimo wszystko wygladają dosyć estetycznie.
7. Bluzka z aplikacją w sowy. Cena to 20 zł na bazarze. Uwielbiam motywy zwierzęce, zresztą tak jak i producenci ubrań, którzy ostatnio rozpieszczają nas różnorodnymi zwierzakami. Cienka, dobra na wiosnę, a także chłodne lato. Moje ulubione kolory. W połączeniu ze spodenkami bombkami wygląda fantastycznie :)
8. Top koszulowy beżowy. Tu chyba zostałam zainspirowana ceną - 5 zł. Nowa, kupiona na bazarze. W sumie taka konwencjonalna, ale lubię proste rzeczy, bo jak już wspomniałam, dają fajny, nienachalny efekt. W dodatku ma niegłupie srebrne guziczki, a jak się ją ściśnie paskiem w podobnym kolorze, wygląda naprawdę ładnie :)
9. Mała torebka kupiona na bazarze za 15 zł. Jestem raczej zwolenniczką dużych torebek, mieszczących A4, ale tej nie mogłam się oprzeć, zwłaszcza, że potrzebowałam czegoś mniejszego, na zwykły spacer lub wyjście do sklepu. Mimo iż torebka jest małych rozmiarów, pomieści sporo rzeczy, bo ma aż 3 przegródki. Udany zakup :)
10. Jeansowy kombinezon za 25 zł kupiony na bazarku. Tu chyba nie muszę pisać zbyt wiele, bo zdania na ten temat mogą być podzielone. Wiem, że kombinezon nie będzie nadawał się na upały, ponadto jest niewygodny, bo gdy, kolokwialnie mówiąc, chcemy siusiu, musimy cali się rozbierać. Ale ja uwielbiam takie rzeczy :)
11. Złota bransoletka "wąż" i złoty zegarek. Razem około 40 złotych. Złota biżuteria jest w ostatnim czasie bardzo modna i osobiście, mnie również zawróciła w głowie! :)
12. Czarne baleriny za 15 złotych. Czarne - zatem uniwersalne, do wszystkiego. A cena sami wiecie :) Wspomniałam już, że dlatego lubię ubierać się na bazarze?
13. Żołta i czarna bokserka, kupione na bazarze, ich łączna cena to 15 złotych.
14. Bluzka w paski, zakupiona na bazarze, której koszt to jedynie 10 złotych! ;) kolory pasków sa jak najbardziej dla mnie, uwielbiam beże, brązy i biel. Fajny rękawek 3/4, w dodatku typu roll-on :).
Nic, tylko brać.
15. Koszulka moro zdobiona ćwiekami, kupiona na bazarze za 35 złotych. Wspomniałam we wcześniejszym poście, że poszukuję koszuli w ten deseń, a że takiej nie udało mi się znależć, zainwestowałam w drobne, moim zdaniem niegłupie, zastępstwo :).
16. Tunika za 10 złotych, w czarno - biało - beżowe paski. Z niepasującym do niczego czerwonym suwakiem z tyłu. W sumie nie wiem w jakim celu ją kupiłam, ale w szafie raczej nie będzie się marnować :)
17. Miętowa koszula z czarnym kołnierzykiem, kupiona za około 15-20 złotych. Prosta, klasyczna, ale dla mnie - super! :)
18. Jeansowa koszula, jasna, z krótkim rękawkiem, delikatnie zdobiona malutkimi perełkami. Kupiona za 45 złotych. Cieszę się, że teraz moda na ubrania z tego materiału, bo dla mnie to strzał w dziesiątkę. Wspaniale komponuje się z jasnym dołem, np. kolorową spódnicą, czy wesołymi spodniami. Mam już ciemną, z długim rękawem, więc ta jasna w mojej szafie baaardzo się przyda :)
19. Bluzka z czarnej koronki, zdobiona białym kołnierzykiem z delikatnymi perełkami. Uwielbiam kołnierzyki, ubóstwiam kobiece koronki, więc za 35 złotych mam wymarzony duet doskonały :)
20. Czarna spódnica z nieco wyższym stanem z dodatkiem brązowej ekoskórki. A co! Przyda się :) Cena to 30 złotych.
21. Bransoleka typu charms, zakupiona w PEPCO za 10 złotych :).
22. Top biało różowy z czerwonym motywem, zakupiony na bazarze za 10 złotych. Taki zwykły na lato zawsze się przyda :)
23. Sweterek biały, wełniany, długi za 10 złotych, zdobiony delikatną srebrną nitką. Do leginsów - cudo!
24. Granatowo - biała bluza za 25 złotych, uwielbiam ją, zwłaszcza, że nie jest to zwykła bluza z kapturem tylko nieco bardziej stonowana, mniej sportowa - czyli taka jak lubię. Ponadto te kolory super wyglądają.
25. Leginsy lateksowe za 15 złotych. Jeżeli o mnie chodzi - lubię getry. Nie są za bardzo świecące, świetnie się noszą, same plusiki ;-)
26. Biały rozpinany, wełniany sweterek typu bolerko. 3 złote w SH ;)
27. Koronkowa koszula niebieska z SH, kosztowała około 2 złote. Moje zamiłowanie do koronki w ostatnim czasie ujawniło się po raz drugi ;)
28. Jeansowa kurtka, SH, coś koło 9-10 złotych. Nie jest żadnym hitem, nie znajdziemy takich w galeriach, ale jest prosta, zwykła i ja nią na pewno nie pogardzę :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak widzicie troszkę tych rzeczy udało mi się nazbierać :) mimo to nadal czuję malutki niedosyt, bo tyle fajnych rzeczy wokół, a u mnie bieda, że aż piszczy ;). Ale mam cichutką nadzieję, że w maju również wybiorę się na jakieś małe, zakupowe szaleństwo ;). Z pewnością w mojej szafie brakuje jeszcze jeansowych szortów z wysokim stanem, malinowej rozkloszowanej spódniczki, trampek, kilku bluzek i może jakiejś niegłupiej sukienki :)
Pewnie zauważyliście, że jestem zwolenniczką tanich zakupów, Szerszym łukiem omijam sieciówki, aniżeli lumpeksy czy targi. Każdy lubi to, co lubi, a najważniejsze, to sobie nie zaprzeczać i się wstydzić się swoich upodobań :). A wy jak przygotowujecie się do wiosny, która jakoś, przynajmniej za moim oknem, wyjątkowo się leni?
Dawno nie pisałam, ale cięko było mi wygospodarować chociaż troszkę czasu :) jednak napięty grafik to coś, co chyba zawsze będzie mi towarzyszyło. Studia, nauka, obowiązki, dodatkowe zajęcia, praca. Nic przyjemnego, więc może przejdę do weselszych rzeczy :)
Dzisiaj chciałabym "podzielić" się z Wami moimi ostatnimi zakupami, które w ciągu lutego i marca udało mi się nabyć.
1. Spodenki beżowe typu bombki. Kupiłam je w lokalnym sklepiku za 34 zł :). Wydaje mi się, że to dosyć przystępna cena. Rozmiar spodenek to 40, byłam strasznie zdziwiona, kiedy okazały się na mnie dobre, zwłaszcza, że najczęściej noszę 36-38. Zainspirował mnie ich fason, w sumie nie widziałam wielu podobnych, poza tym są luźniejsze - bardzo wygodne i moim zdaniem, niegłupie. Na wiosnę i lato IDEALNE. Tym bardziej, że szorty to mój wakacyjny number one. :)
2. Jeansowe rurki. UWAGA. Nowe. Kosztowały 15 zł w sklepie. Zwykłe proste, trochę przecierane, granatowe, z cekinowymi zdobieniami kieszeni. W sumie te cekiny nie są potrzebne, ale za taką cenę nie będę wybrzydzać. Z chęcią bym je odpruła, ale to będzie baaardzo czasochłonne zajęcie, a poza tym zostaną nieestetyczne ślady. Moim zdaniem zakup bardzo udany, takie uniwersalne spodnie przydadzą się każdemu, a portfel nie odczuje takiego wydatku :) - więc, same plusy!
3. Biała koszula z długim rękawem. Cena 10 złotych, nowa, kupiona na bazarku. Konwencja wśród konwencji. Kto takiej w swojej szafie nie ma? Najprostsze rzeczy wyglądają najlepiej i to chyba nie może ulec dyskusji ;). Kiedyś uważałam, że biała koszula jest zarezerwowana tylko do strojów galowych, ale od jakiegoś czasu to przekonanie uległo zmianie, bo również w połączeniu ze zwykłymi jeansami daje fajny efekt :)
4. Czarna bluzka z baskinką. Cena 15 zł na bazarku. Uniwersalna i zawsze modna czerń w połączeniu z hitem ostatnich sezonów, czyli baskinką, Jak dla mnie duet doskonały :) Rękawki 3/4, więc na wiosnę i chłodne dni lata strój idealny. Poza tym bluzka ma fajne wycięcie na plecach, toteż już ją kocham!!
5. Beżowo - brązowe balerinki. Chyba nie trzeba powtarzać, że to najwygodniejszy rodzaj obuwia ever. Poza tym gama kolorystyczna bardzo w moim stylu, cena jeszcze bardziej - 15 zł na bazarku :)
Nic, tylko wiosno nadejdź!
6. Karmelowe botki na niewielkim obcasie. Moim zdaniem bardzo fajne, nie tylko ze względu na niewielkie koszta - 35 zł na bazarze. Lubię buty na niewysokim obcasie, bo są wygodne, a mimo wszystko wygladają dosyć estetycznie.
7. Bluzka z aplikacją w sowy. Cena to 20 zł na bazarze. Uwielbiam motywy zwierzęce, zresztą tak jak i producenci ubrań, którzy ostatnio rozpieszczają nas różnorodnymi zwierzakami. Cienka, dobra na wiosnę, a także chłodne lato. Moje ulubione kolory. W połączeniu ze spodenkami bombkami wygląda fantastycznie :)
8. Top koszulowy beżowy. Tu chyba zostałam zainspirowana ceną - 5 zł. Nowa, kupiona na bazarze. W sumie taka konwencjonalna, ale lubię proste rzeczy, bo jak już wspomniałam, dają fajny, nienachalny efekt. W dodatku ma niegłupie srebrne guziczki, a jak się ją ściśnie paskiem w podobnym kolorze, wygląda naprawdę ładnie :)
9. Mała torebka kupiona na bazarze za 15 zł. Jestem raczej zwolenniczką dużych torebek, mieszczących A4, ale tej nie mogłam się oprzeć, zwłaszcza, że potrzebowałam czegoś mniejszego, na zwykły spacer lub wyjście do sklepu. Mimo iż torebka jest małych rozmiarów, pomieści sporo rzeczy, bo ma aż 3 przegródki. Udany zakup :)
10. Jeansowy kombinezon za 25 zł kupiony na bazarku. Tu chyba nie muszę pisać zbyt wiele, bo zdania na ten temat mogą być podzielone. Wiem, że kombinezon nie będzie nadawał się na upały, ponadto jest niewygodny, bo gdy, kolokwialnie mówiąc, chcemy siusiu, musimy cali się rozbierać. Ale ja uwielbiam takie rzeczy :)
11. Złota bransoletka "wąż" i złoty zegarek. Razem około 40 złotych. Złota biżuteria jest w ostatnim czasie bardzo modna i osobiście, mnie również zawróciła w głowie! :)
12. Czarne baleriny za 15 złotych. Czarne - zatem uniwersalne, do wszystkiego. A cena sami wiecie :) Wspomniałam już, że dlatego lubię ubierać się na bazarze?
13. Żołta i czarna bokserka, kupione na bazarze, ich łączna cena to 15 złotych.
14. Bluzka w paski, zakupiona na bazarze, której koszt to jedynie 10 złotych! ;) kolory pasków sa jak najbardziej dla mnie, uwielbiam beże, brązy i biel. Fajny rękawek 3/4, w dodatku typu roll-on :).
Nic, tylko brać.
15. Koszulka moro zdobiona ćwiekami, kupiona na bazarze za 35 złotych. Wspomniałam we wcześniejszym poście, że poszukuję koszuli w ten deseń, a że takiej nie udało mi się znależć, zainwestowałam w drobne, moim zdaniem niegłupie, zastępstwo :).
16. Tunika za 10 złotych, w czarno - biało - beżowe paski. Z niepasującym do niczego czerwonym suwakiem z tyłu. W sumie nie wiem w jakim celu ją kupiłam, ale w szafie raczej nie będzie się marnować :)
17. Miętowa koszula z czarnym kołnierzykiem, kupiona za około 15-20 złotych. Prosta, klasyczna, ale dla mnie - super! :)
18. Jeansowa koszula, jasna, z krótkim rękawkiem, delikatnie zdobiona malutkimi perełkami. Kupiona za 45 złotych. Cieszę się, że teraz moda na ubrania z tego materiału, bo dla mnie to strzał w dziesiątkę. Wspaniale komponuje się z jasnym dołem, np. kolorową spódnicą, czy wesołymi spodniami. Mam już ciemną, z długim rękawem, więc ta jasna w mojej szafie baaardzo się przyda :)
19. Bluzka z czarnej koronki, zdobiona białym kołnierzykiem z delikatnymi perełkami. Uwielbiam kołnierzyki, ubóstwiam kobiece koronki, więc za 35 złotych mam wymarzony duet doskonały :)
20. Czarna spódnica z nieco wyższym stanem z dodatkiem brązowej ekoskórki. A co! Przyda się :) Cena to 30 złotych.
21. Bransoleka typu charms, zakupiona w PEPCO za 10 złotych :).
22. Top biało różowy z czerwonym motywem, zakupiony na bazarze za 10 złotych. Taki zwykły na lato zawsze się przyda :)
23. Sweterek biały, wełniany, długi za 10 złotych, zdobiony delikatną srebrną nitką. Do leginsów - cudo!
24. Granatowo - biała bluza za 25 złotych, uwielbiam ją, zwłaszcza, że nie jest to zwykła bluza z kapturem tylko nieco bardziej stonowana, mniej sportowa - czyli taka jak lubię. Ponadto te kolory super wyglądają.
25. Leginsy lateksowe za 15 złotych. Jeżeli o mnie chodzi - lubię getry. Nie są za bardzo świecące, świetnie się noszą, same plusiki ;-)
26. Biały rozpinany, wełniany sweterek typu bolerko. 3 złote w SH ;)
27. Koronkowa koszula niebieska z SH, kosztowała około 2 złote. Moje zamiłowanie do koronki w ostatnim czasie ujawniło się po raz drugi ;)
28. Jeansowa kurtka, SH, coś koło 9-10 złotych. Nie jest żadnym hitem, nie znajdziemy takich w galeriach, ale jest prosta, zwykła i ja nią na pewno nie pogardzę :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak widzicie troszkę tych rzeczy udało mi się nazbierać :) mimo to nadal czuję malutki niedosyt, bo tyle fajnych rzeczy wokół, a u mnie bieda, że aż piszczy ;). Ale mam cichutką nadzieję, że w maju również wybiorę się na jakieś małe, zakupowe szaleństwo ;). Z pewnością w mojej szafie brakuje jeszcze jeansowych szortów z wysokim stanem, malinowej rozkloszowanej spódniczki, trampek, kilku bluzek i może jakiejś niegłupiej sukienki :)
Pewnie zauważyliście, że jestem zwolenniczką tanich zakupów, Szerszym łukiem omijam sieciówki, aniżeli lumpeksy czy targi. Każdy lubi to, co lubi, a najważniejsze, to sobie nie zaprzeczać i się wstydzić się swoich upodobań :). A wy jak przygotowujecie się do wiosny, która jakoś, przynajmniej za moim oknem, wyjątkowo się leni?
piątek, 22 lutego 2013
Weekend, sukienka, plany i sto myśli na sekundę.
Cześć kochani!
Na szczęście już prawie weekend. Któż z nas go nie lubi? Jednak życie szkolne, studenckie, a czasem nawet pracownicze toczy się do piątku. Później, korzystając z wolnego, mamy małą przerwę w życiorysie, możemy odpocząć, zrelaksować się, albo zwyczajnie wyspać.
Oczywiście, nie wszyscy, mówię o większości młodzieży.
Sama jestem zapracowaną studentką, więc doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko wygospodarować jest chwilkę oddechu, a nawet, jeśli w napiętym grafiku znajdzie się jakaś malutka luka, to czas mija szybciej, niż pstryknięcie palcami. O, tak. Pstrk.
Ja na weekend wygórowanych planów nie mam. Obecnie miesiąc siedzę w domu nic nie robiąc, bo zmusiła mnie to tego sytuacja zdrowotna. Z jednej strony dobrze, odpoczywam. Z drugiej wyszłabym gdzieś, chociażby do sklepu, a nie mogę. Ale jest pewien plus całej sytuacji. Nie muszę chodzić do pracy! ;). Moje słodkie lenistwo daje się we znaki.
W dzisiejszym poście chciałabym Was prosić o mała poradę. Mianowicie zastanawiam się, co zrobić z tą sukienką...
Kupiłam ją prawie roku temu w PEPCO, za jakąś niewielką cenę, bodajże nieprzekraczającą 30 złotych.
A dlaczego ją kupiłam? Nie wiem. Czasami mam tak, że kupuję jakieś rzeczy bez większego przemyślenia, po prostu stwierdzę, że może kiedyś się przydadzą. I przydała się. DWA RAZY. Pierwszy, kiedy założyłam ją, przeglądając się w lustrze, by stwierdzić, że nie wyglądam w niej wystarczająco dobrze, a drugi, gdy pożyczyłam tą sukienkę siostrze na jakąś rodzinną imprezę.
Tak więc moja "pepcowa" zdobycz leży w szafie, zajmując miejsce i tym samym, marnując się.
Zastanawiam się moi drodzy co z nią zrobić. Oddać, sprzedać, czy może bez żadnych obaw zakładać latem...?
Z jednej strony jest coś, co mnie za każdym razem urzeka, gdy tylko biorę tę sukieneczkę do rąk. Może to, że wydaje się być taka romantyczna, delikatna i dziewczęca.
Z kolei mam też wrażenie, że czegoś jest w niej za dużo. Oczywiście nie myślę o kołnierzyku, który moim zdaniem jest uroczy i przede wszystkim bardzo modny. W końcu producenci ubrań od dłuższego czasu rozpieszczają nas rozmaitymi kołnierzyczkami, wstawkami i zwiewnymi koronkami. Poza tym ta biel dosyć fajnie komponuje się z granatem, który jest kolorem dominującym w sukience. Ale co sądzicie o tych kwiatkach? Czy waszym zdaniem całość nie wygląda niczym przeróbka fartuszka sprzątaczki, albo woźnej ze szkoły (oczywiście nie mam żadnych uraz do pań wykonujących ten zawód, natomiast ich wdzianka nie należą do moich ulubionych ikon modowych)? Byłabym Wam niezmiernie wdzięczna za jakieś rady dotyczące sukienki i tego, co z nią zrobić. Jeśli uważacie, że warto ją zostawić w swojej szafie, to podpowiedzcie, z jakimi dodatkami ją łączyć, żeby wyglądać conajmniej wyjściowo? Osobiście myślałam o białych zakolanówkach, ale to chyba nieodpowiednia wersja dla mnie. W końcu mam 20 lat! A taki image pasuje osobom odważniejszym ode mnie. Tak więc za wszystkie rady z góry dziękuję ;), bo ja jestem zielona i to o wiele bardziej, niż dzisiejszy kolor czcionki.
Na szczęście już prawie weekend. Któż z nas go nie lubi? Jednak życie szkolne, studenckie, a czasem nawet pracownicze toczy się do piątku. Później, korzystając z wolnego, mamy małą przerwę w życiorysie, możemy odpocząć, zrelaksować się, albo zwyczajnie wyspać.
Oczywiście, nie wszyscy, mówię o większości młodzieży.
Sama jestem zapracowaną studentką, więc doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko wygospodarować jest chwilkę oddechu, a nawet, jeśli w napiętym grafiku znajdzie się jakaś malutka luka, to czas mija szybciej, niż pstryknięcie palcami. O, tak. Pstrk.
Ja na weekend wygórowanych planów nie mam. Obecnie miesiąc siedzę w domu nic nie robiąc, bo zmusiła mnie to tego sytuacja zdrowotna. Z jednej strony dobrze, odpoczywam. Z drugiej wyszłabym gdzieś, chociażby do sklepu, a nie mogę. Ale jest pewien plus całej sytuacji. Nie muszę chodzić do pracy! ;). Moje słodkie lenistwo daje się we znaki.
W dzisiejszym poście chciałabym Was prosić o mała poradę. Mianowicie zastanawiam się, co zrobić z tą sukienką...
Kupiłam ją prawie roku temu w PEPCO, za jakąś niewielką cenę, bodajże nieprzekraczającą 30 złotych.
A dlaczego ją kupiłam? Nie wiem. Czasami mam tak, że kupuję jakieś rzeczy bez większego przemyślenia, po prostu stwierdzę, że może kiedyś się przydadzą. I przydała się. DWA RAZY. Pierwszy, kiedy założyłam ją, przeglądając się w lustrze, by stwierdzić, że nie wyglądam w niej wystarczająco dobrze, a drugi, gdy pożyczyłam tą sukienkę siostrze na jakąś rodzinną imprezę.
Tak więc moja "pepcowa" zdobycz leży w szafie, zajmując miejsce i tym samym, marnując się.
Zastanawiam się moi drodzy co z nią zrobić. Oddać, sprzedać, czy może bez żadnych obaw zakładać latem...?
Z jednej strony jest coś, co mnie za każdym razem urzeka, gdy tylko biorę tę sukieneczkę do rąk. Może to, że wydaje się być taka romantyczna, delikatna i dziewczęca.
Jakie macie plany na weekend? Ja jak już wspomniałam LENISTWO ciąg dalszy, trzeba korzystać, bo niedługo znowu powrót do tej cholernie szarej rzeczywistości.
Całuję Was i pozdrawiam. ;*
wtorek, 19 lutego 2013
Aborcja, za czy przeciw?
Witam!
Miałam dzisiaj nie pisać, ale pewne myśli nie dają mi spokoju, dlatego postanowiłam coś naskrobać.
Mianowicie tak jak w tytule, chciałabym zająć się kwestią aborcji.
Temat burzliwy, kontrowersyjny i popularny od dłuższego czasu.
Jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie?
Jestem jeszcze młodą osobą, pewne moje opinie ulegną zmianie z biegiem czasu, ale podejmowanie trudnych tematów nie powinno być zarezerwowane tylko dla doświadczonych.
Kiedyś stanowczo sprzeciwiałam się aborcji. Uważałam, że to zwyczajne morderstwo. Dzieciobójstwo. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że "matki" są w stanie w tak brutalny sposób pozbyć się swojego potomka, a przecież nie ulega wątpliwości fakt, że to dzieci są największym szczęściem.
Do takich kobiet nie miałam szacunku. Nie oszukujmy się, ludzkie serce zaczyna bić po około 20 dniach od zapłodnienia. Zatem wtedy nie mamy już do czynienia z płodem, ale człowiekiem. Z każdym dniem zarodek rozwija się, dojrzewają w nim organy, układy i wszystkie elementy typowo człowiecze.
DZIECKO CZUJE. Odczuwa ból, stres matki, może nawet zaczyna kochać?
Kto wie...
Bez zastanowienia mogłam mówić, że kobiety dokonujące aborcji to morderczynie. Oczywiście, wyjątek stanowiły dziewczyny zgwałcone... oraz matki noszące pod sercem dzieci ciężko chore, których życie byłoby jedynie fizycznym jak i psychicznym cierpieniem.
Ale ostatnio moje twarde zdanie w tej kwestii zostało zachwiane.
Spójrzmy na to z innej strony.
Co gorsze? Zabójstwo narodzonego dziecka, czy dziecka nienarodzonego?
Ostatnio w naszym kraju bardzo często dochodzi do dzieciobójstw, matki zabijają swoje "pociechy" coraz śmielej i brutalniej. Takich przypadków można wyliczać w nieskończoność, mała Madzia, chłopiec z Cieszyna. Pomyślmy, ile maluchów trafia do szpitala jako ofiary maltretowania przez swoich "rodziców" - tu piszę z ironią i pogardą.
Może gdyby aborcja była legalna liczba tych przestępstw uległaby zmiejszeniu...?
Ale z drugiej strony człowiek powinien być odpowiedzialny za swoje czyny, skoro ktoś uprawia seks, POWINIEN być także odpowiedzialny za konsekwencje, które mogą z niego wyniknąć.
Żyjemy w XXI wieku, więc chyba każdy wie, skąd się bierze ciąża.
Dobrym rozwiązaniem z pewnością są OKNA ŻYCIA, tylko niestety nie każdy potrafi z tego dobrodziejstwa skorzystać, woląc zabić, pobić, spalić swoje dziecko.
A przecież są rodziny, które oddałyby wiele za synka, czy córeczkę. Chciałyby mieć kogoś do kochania i na pewno tę miłość umiałyby okazać.
Kto bardziej czuje? Dziecko przed porodem, czy to po porodzie?
Które bardziej cierpi?
Dziś zapytana o aborcję nie wskazałabym jednoznacznej odpowiedzi.
Bo chyba żadne z rozwiązań nie byłoby dobre...
Miałam dzisiaj nie pisać, ale pewne myśli nie dają mi spokoju, dlatego postanowiłam coś naskrobać.
Mianowicie tak jak w tytule, chciałabym zająć się kwestią aborcji.
Temat burzliwy, kontrowersyjny i popularny od dłuższego czasu.
Jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie?
Jestem jeszcze młodą osobą, pewne moje opinie ulegną zmianie z biegiem czasu, ale podejmowanie trudnych tematów nie powinno być zarezerwowane tylko dla doświadczonych.
Kiedyś stanowczo sprzeciwiałam się aborcji. Uważałam, że to zwyczajne morderstwo. Dzieciobójstwo. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że "matki" są w stanie w tak brutalny sposób pozbyć się swojego potomka, a przecież nie ulega wątpliwości fakt, że to dzieci są największym szczęściem.
Do takich kobiet nie miałam szacunku. Nie oszukujmy się, ludzkie serce zaczyna bić po około 20 dniach od zapłodnienia. Zatem wtedy nie mamy już do czynienia z płodem, ale człowiekiem. Z każdym dniem zarodek rozwija się, dojrzewają w nim organy, układy i wszystkie elementy typowo człowiecze.
DZIECKO CZUJE. Odczuwa ból, stres matki, może nawet zaczyna kochać?
Kto wie...
Bez zastanowienia mogłam mówić, że kobiety dokonujące aborcji to morderczynie. Oczywiście, wyjątek stanowiły dziewczyny zgwałcone... oraz matki noszące pod sercem dzieci ciężko chore, których życie byłoby jedynie fizycznym jak i psychicznym cierpieniem.
Ale ostatnio moje twarde zdanie w tej kwestii zostało zachwiane.
Spójrzmy na to z innej strony.
Co gorsze? Zabójstwo narodzonego dziecka, czy dziecka nienarodzonego?
Ostatnio w naszym kraju bardzo często dochodzi do dzieciobójstw, matki zabijają swoje "pociechy" coraz śmielej i brutalniej. Takich przypadków można wyliczać w nieskończoność, mała Madzia, chłopiec z Cieszyna. Pomyślmy, ile maluchów trafia do szpitala jako ofiary maltretowania przez swoich "rodziców" - tu piszę z ironią i pogardą.
Może gdyby aborcja była legalna liczba tych przestępstw uległaby zmiejszeniu...?
Ale z drugiej strony człowiek powinien być odpowiedzialny za swoje czyny, skoro ktoś uprawia seks, POWINIEN być także odpowiedzialny za konsekwencje, które mogą z niego wyniknąć.
Żyjemy w XXI wieku, więc chyba każdy wie, skąd się bierze ciąża.
Dobrym rozwiązaniem z pewnością są OKNA ŻYCIA, tylko niestety nie każdy potrafi z tego dobrodziejstwa skorzystać, woląc zabić, pobić, spalić swoje dziecko.
A przecież są rodziny, które oddałyby wiele za synka, czy córeczkę. Chciałyby mieć kogoś do kochania i na pewno tę miłość umiałyby okazać.
Kto bardziej czuje? Dziecko przed porodem, czy to po porodzie?
Które bardziej cierpi?
Dziś zapytana o aborcję nie wskazałabym jednoznacznej odpowiedzi.
Bo chyba żadne z rozwiązań nie byłoby dobre...
poniedziałek, 18 lutego 2013
Inspiracje modowe + MAKIJAŻ (avon i nie tylko)
Witam Was serdecznie.
Dzisiaj chciałabym opisać kilka inspiracji modowych, ocenić pare kosmetyków znanej firmy AVON i przedstawić Wam jedną z wielu moich rzeczy zamieszkałych w szafie ;-)
Zatem do dzieła.

Dzisiaj chciałabym opisać kilka inspiracji modowych, ocenić pare kosmetyków znanej firmy AVON i przedstawić Wam jedną z wielu moich rzeczy zamieszkałych w szafie ;-)
Zatem do dzieła.
1. Punkt A mojego poszukiwania na czas najbliższy.
Spodenki z jeansu z wyższym stanem.
Wspaniale podkreślają sylwetkę oraz idealnie nadają się nie tylko do wyszukanych bluzeczek, ale także do zwyczajnych topów czy koszulek. Może niekoniecznie ten fason, ale na pewno taki rodzaj. Wyszukuję na allegro jak najtańszych, bo niestety moje fundusze mnie nie rozpieszczają, a wakacje tuż tuż - trzeba zaciskać pasa, aby i w tym roku przywitać się z Bałtykiem ;-)
Myślę, że takie szorty będą dobrze wyglądały również w połączeniu z fajnymi rajstopkami - klasycznie i ponadczasowo NA WIOSNĘ :)
2. Luźna koszula moro.
Kiedyś ten deseń wyjątkowo mnie drażnił, ale dzisiaj poszukuję koszuli w tenże właśnie wzór. Wyobrażam ją sobie w połączeniu z prostymi klasycznymi jeansami - rurkami. Skromnie, ale uroczo.
Przejdźmy do makijażu.
1. Pomadka AVON idealny pocałunek.
Posiadam ją od blisko miesiąca. Dokładnie odcień LOVELY PINK. To, na co warto zwrócić uwagę to opakowanie, ładne, kobiece i nader eleganckie. Sama pomadka także jest warta polecenia. Bogata gama kolorystyczna umożliwa dobranie barwy idealnej do swoich upodobań. Jeżeli chodzi o konsystencję szminki: ładnie kryje, delikatnie lśni, emulsja jest bardzo przyjemna, nawilża usta i trzeba się zgodzić z opisem producenta: nasze wargi stają się po niej delikatne, aksamitne, gładkie i po prostu "miłe w dotyku".
Trwałość oceniam w skali 7/10. Jest dobra, ale z pewnością nie najlepsza. Odcień LOVELY PINK jest wspaniały dla osób stawiających na naturalny kolor ust, idealny nie tylko w ciągu dnia, ale także na wieczór.
Podsumowując, polecam ten produkt.
2. Krem SORAYA CARE&CONTROL.
Jak sama nazwa wskazuje nawilżający krem znanej nam wszystkim firmy przeznaczony dla cery każdego rodzaju. Producent pisze:
- likwiduje świecenie się skóry
- przywraca zdrowy wygląd
- nawilża przed 24 h
- wyrównuje niedoskonałości.
Posiadam ten produkt od sierpnia i z wszystkim tym się zgodzę. Krem ma wygodne opakowanie, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, nie świeci, jak większość kremów nawilżających, jest leciutki, nie czuć go na twarzy, bardzo wydajny, idealny nawet jako baza pod podkład. Szybko się wchłania i po regularnym stosowaniu, przynajmniej raz dziennie, widać poprawę stanu skóry.
Kremik dostępny w każdej drogerii, jego cena oscyluje wokół 12-20 złotych.
Moja opinia w stosunku do tego produktu jest jak najbardziej pozytywna, mogę Wam do śmiało polecić. ;-)
Kilka inspiracji klasycznego makijażu dziennego:
Na tym skończę dzisiejszy post, dalej oglądajać relację z procesu Katarzyny Waśniewskiej.
Mam nadzieję, że sąd nie wyłączy jawności rozprawy. W końcu należy się nam prawo do poznania prawdy, tysiące ludzi zaangażowało się w poszukiwania małej Magdy. Nie rozumiem, dlaczego teraz mówi się o nietransmitowaniu rozprawy, skoro wcześniej oskarżona zajmowała w mediach czołowe miejsce i kiedyś nagłaśniano sprawę zaginionego dziecka. a Wy co o tym myślicie?
PoZdRaWiAm.;*
sobota, 16 lutego 2013
Dzień zapoznawczy.
Witam serdecznie wszystkich blogerów :)!
A więc na początku zacznę od tego, że jestem na tej platformie nowa, także za wszelkie niedogodności z góry przepraszam, a wskazówki mile widziane - po prostu może mi troszkę czasu minąć, zanim tu wszystko dobrze ogarnę.
Kiedyś tworzyłam na onecie, ale i ten portal postanowił zmienić taktykę, utrudniając mi moje pisanie, dlatego postanowiłam spróbować czegoś nowego i tak oto znalazłam się tutaj, na blogspocie :)
Chciałabym nieco Wam o sobie opowiedzieć. Tylko ciężko opisać siebie, swoje skomplikowane życie w kilku istotnych zdaniach, mam nadzieję, że wśród Was znajdą się osoby, które będą na tego bloga sporadycznie zaglądać, także może trochę mnie poznają. Ale do rzeczy. Imię chyba jest nieważne, wiek - ok. 20 lat :). Mieszkam w niewielkiej zabidzonej mieścinie. Interesuję się wieloma rzeczami - lubię śpiewać, ale niestety nie każdy lubi tego słuchać :). Tańczyć - dobrze wiemy, że to prymitywne zajęcie, no bo kto nie lubi tańczyć? Kiedyś pisałam, najczęściej wiersze. Zaczytywałam się w książkach pochłaniając je całe setki! Tylko teraz jakoś brakuje na to czasu. A to dziwne, studiuję na humanistycznym kierunku, a literaturze zbyt wiele nie poświęcam. Może dlatego, że oprócz nauki pracuję dorywczo. Czytaj weekendowo, na tygodniu też się zdarzy.
Jestem raczej spokojną, niewyróżniającą się z tłumu osobą, I co więcej mogę Wam o sobie powiedzieć? Chyba nic, wszystko wyjdzie w praniu.
Tego bloga chciałabym poświęcić swojemu życiu no i Wam, jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi.
Znajdziecie tutaj inspiracje modowe, bo moda jest czymś, co naprawdę uwielbiam. Co prawda nie będzie to typowy modowy blog, ja osobiście nie posiadam super wypasionych ciuchów, ale moje "perełki" na pewno ujrzycie. Chętnie posłucham także Waszych problemów, rozterek, opinii na różne tematy. Pobawię się w psychologa. Lubię pomagać innym, więc jeżeli macie ochotę anonimowo się zwierzyć to zachęcam - możecie zacząć już teraz :)
A tymczasem za lekturę bardzo dziękuję, do kolejnych odwiedzin gorąco zachęcam, życząc wszystkich wspaniałego weekendu.
Pozdrawiam cieplutko,
Nastka.
A więc na początku zacznę od tego, że jestem na tej platformie nowa, także za wszelkie niedogodności z góry przepraszam, a wskazówki mile widziane - po prostu może mi troszkę czasu minąć, zanim tu wszystko dobrze ogarnę.
Kiedyś tworzyłam na onecie, ale i ten portal postanowił zmienić taktykę, utrudniając mi moje pisanie, dlatego postanowiłam spróbować czegoś nowego i tak oto znalazłam się tutaj, na blogspocie :)
Chciałabym nieco Wam o sobie opowiedzieć. Tylko ciężko opisać siebie, swoje skomplikowane życie w kilku istotnych zdaniach, mam nadzieję, że wśród Was znajdą się osoby, które będą na tego bloga sporadycznie zaglądać, także może trochę mnie poznają. Ale do rzeczy. Imię chyba jest nieważne, wiek - ok. 20 lat :). Mieszkam w niewielkiej zabidzonej mieścinie. Interesuję się wieloma rzeczami - lubię śpiewać, ale niestety nie każdy lubi tego słuchać :). Tańczyć - dobrze wiemy, że to prymitywne zajęcie, no bo kto nie lubi tańczyć? Kiedyś pisałam, najczęściej wiersze. Zaczytywałam się w książkach pochłaniając je całe setki! Tylko teraz jakoś brakuje na to czasu. A to dziwne, studiuję na humanistycznym kierunku, a literaturze zbyt wiele nie poświęcam. Może dlatego, że oprócz nauki pracuję dorywczo. Czytaj weekendowo, na tygodniu też się zdarzy.
Jestem raczej spokojną, niewyróżniającą się z tłumu osobą, I co więcej mogę Wam o sobie powiedzieć? Chyba nic, wszystko wyjdzie w praniu.
Tego bloga chciałabym poświęcić swojemu życiu no i Wam, jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi.
Znajdziecie tutaj inspiracje modowe, bo moda jest czymś, co naprawdę uwielbiam. Co prawda nie będzie to typowy modowy blog, ja osobiście nie posiadam super wypasionych ciuchów, ale moje "perełki" na pewno ujrzycie. Chętnie posłucham także Waszych problemów, rozterek, opinii na różne tematy. Pobawię się w psychologa. Lubię pomagać innym, więc jeżeli macie ochotę anonimowo się zwierzyć to zachęcam - możecie zacząć już teraz :)
A tymczasem za lekturę bardzo dziękuję, do kolejnych odwiedzin gorąco zachęcam, życząc wszystkich wspaniałego weekendu.
Pozdrawiam cieplutko,
Nastka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)